15 paź

Dorota Suwalska: LINIE KTÓRE ROSNĄ. Wystawa rysunku i malarstwa Doroty Komar-Zmyślony

Pragnąc zatrzymać nastrój minionych miesięcy, który z jednej (letniej) strony sprzyjał  kontaktom z naturą, a z drugiej (wczesnojesiennej) pozwalał obserwować mechanizmy zachodzących w niej przemian zapraszam na wystawę rysunku i malarstwa Doroty Komar-Zmyślony – absolwentki poznańskiej Wyższej Szkoły  Sztuk Plastycznych, malarki, ilustratorki i scenografki – artystki, której talent w szczególny, być może najpełniejszy sposób objawia się w dziedzinie będącej dla wielu plastyków wyłącznie etapem pośrednim, szkicem do dalszej pracy – w rysunku.
Pani Dorota jest autorką wielu wystaw, jej twórczość znajduje się w zbiorach Muzeum Ziemi Lubuskiej, w BWA w Zielonej Górze, w Muzeum w Drzonowie oraz prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą. Jest również laureatką licznych nagród artystycznych. Nieprzypadkowo duża część tych sukcesów wiąże się z pracami wykonanymi piórkiem i tuszem, które, mimo ścisłego związku z uprawianym przez nią malarstwem olejnym, funkcjonują  jako niezależne i samodzielne dzieła sztuki. I tak, by wymienić tylko niektóre z laurów: w 1990 otrzymała III nagrodę ” za Najlepszy Rysunek Roku” (Poznań BWA), a w 2005 – I nagrodę podczas V Triennale Rysunku Współczesnego w Lubaczowie.
„Dorota pozwala rysunkowi powoli rosnąć” napisała Irena Filipczuk i te właśnie słowa stały się moim osobistym kluczem do twórczości artystki. Już wcześniej nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że prace pani Doroty rosną jak sierść, jak trawa; że linie na papierze namnażają się niczym komórki w tkance; że istnieje jakiś nieodgadniony (być może nawet dla samej artystki) “kod genetyczny”, który “każe” tysiącom punktów i kresek układać się w ten, a nie inny sposób.  Albo że to miliony mrówek z tajemniczych powodów porzuciły budowę mrowiska, by z sosnowych igieł i gałązek mchu tworzyć misterne konstrukcje.
Choć prace artystki w pierwszej chwili sprawiają wrażenie nieomal abstrakcyjnych, trudno nie dostrzec ich ścisłego związku z naturą. I to nie przez zawarte w nich sugestie pejzażu, aktu, czy portretu. Nie przez wplecione w gąszcz linii figuratywne motywy. Idąc za skojarzeniem Michała Fostowicza zaczynam przeczuwać, że artystka nie naśladuje natury “takiej jaką się widzi na zewnątrz”, lecz “naturę działającą od wewnątrz”.
“Używamy tej samej energii, która nas używa, tworzymy poprzez to, co nas tworzy” pisze  w innym tekście Fostowicz analizując twórczość pani Doroty, a ja oglądając rysunki artystki dochodzę do wniosku, że w świecie jej twórczości mechanizmy  “natury działającej od wewnątrz” dotyczą w równym stopniu przyrody co człowieka (w tym również artysty). Co z kolei pozwala przeczuwać, jak duże znaczenie ma dla autorki sam proces twórczy. Odwołując się do własnych doświadczeń gdy malując obraz, niczym mantrę, powtarzałam tysiące punktów na płótnie lub papierze, mogę sobie doskonale wyobrazić uczucia, które temu procesowi towarzyszą i bliski medytacji nastrój.
Nawiązując się do innych skojarzeń, jak najbardziej adekwatnych w przestrzeni, w której odbywa się wystawa, można powiedzieć, że prace Doroty Komar-Zmyślony to plastyczne liryki – rysunki wiersze. Nastrojowe “utwory” bez wyraźnej puenty, których siła leży w umiejętności tworzenia sensualnych opisów; łatwości posługiwania się niewymuszonym, naturalnym rytmem; dyskretnym i przejmującym zarazem zestawianiu metafor i zdolności tworzenia surrealistycznych z pozoru skojarzeń, które prowadzą nas w efekcie do uważnego spojrzenia na otaczająca nas materię.
W rysunkowych erotykach pani Doroty można odnaleźć zarówno metafory odsyłające nas do pejzażu i jak i organiczne “opisy” zobaczonych w ogromnym zbliżeniu fragmentów materii.
“Wiersze” o cierpieniu odbywają się bez dramatycznych epitetów. Sprowadzone do obrazu pęknięcia w ciągłości tkanki przenoszą nas na poziom ledwo przeczuwalnych mikro- i makroświatów.

Dorota Suwalska

Informacje i prace autorki znajda Państwo na stronach:
www.komar.zgora.pl
www.zpap.zgora.pl/dorota_komar.htm