15 gru

Karen Kovacik: Warszawski architekt

dla Witka Gabrysia

Niech będzie modernizm, mówi, i w promieniście płaskim świecie
na kwadracie bristolu wyrasta lśniący sześcian.
Potem pojawiają się balkony, świeżo woskowane podłogi, kuchnie
jeszcze nie tknięte tłuszczem i dymem. Czy doda
wysokie stożki cedrów albo czupryny topoli? Read More

15 gru

Karen Kovacik: Pieśń do świętego Ambrożego

/Tłumaczenie Mira Kuś/

Urodzony w Mediolanie w roku 340,
patron pszczelarzy i wytwórców świec
stanąłeś przede mną drewniany
— biskupi pastorał i mitra,
nawet worki pod oczami
były w kolorze miodu.
Wyrzeźbił Cię mój wujek
w drewnie z lipowego pnia,
na polskiej wsi, w czerwcu,
przy wtórze radia; Read More

15 gru

Nowe nazwiska. Arkadiusz Stosur: rejs

na wszystkich morzach świata jest tak samo.
ciemne kawałki sztormu płoszą żeglarzy,
odłupują sól i witaminy, drążą tunele
w policzkach i na ustach. nie przestaje

działać elektryka, a pod ziemią powstają
cuda architektury, bure pałace, przewrócone
wieże i oazy ciemnej wody, co chlupocze
i grzechoce jak zabawka bogów straszących Read More

15 gru

Nowe nazwiska. Arkadiusz Stosur: otwarte morze

otwarte morze owocuje, wypuszcza korzenie.
z ryby wypływa tran, z wody sól. oczy
wyplecione z tkaniny nocy. pustka jest
tylko w nas. Wokół toczy się opowieść

o stworzeniu człowieka. Ten pierwszy
nie miał imienia, jego potomkowie
nazywali już rzeczy jak umieli,
dziedziczyliśmy je i walczyliśmy o nie Read More

15 gru

Franciszek Lime: Komin

Kominiarz siedzi na krześle.
Patrzy na palce córki.
Grube, popękane, niby na poły otwarte rany.
„Ropa uszła — powtarza w myślach — i nie wróci”.
Córka przyszywa guzik z czterema dziurkami.
Czarna nić, zamyka, zasklepia.
Z każdym ruchem skrzypi podłoga.
Z wąsa opadają kruszyny chleba.
W małej izbie gaszą światło.
Ojciec pociera córkę policzkiem.
Lico córki puchnie.
Córka nie powie już ani słowa.

15 gru

Franciszek Lime: Rower

Schodzi w dół.
Schodek po schodku.
Zapala papierosa.
Światło.
Strzepuje wapno z dłoni.
Moczy szmatkę w wiadrze stojącym w kącie, tynk leci ze ściany.
Wyciera rower.
Dokładnie.
Każdą szprychę z osobna.
Pluje drobinami tytoniu na pajęczynę w rogu piwnicy.
„Pod koniec tygodnia, zazwyczaj w sobotę — mówi mężczyzna
— żona pierze kawałek tkaniny”. Read More

15 gru

Nowe nazwiska. Julia Łukasiak: Pustorzeźba

Kamienice w tej okolicy upodobniły się.
Wszystkie ganki są wyłożone kocimi łbami.
Mieszkańcy poznają dom po mruczeniu,
Co prowadzi do niezliczonych pomyłek.

Drzwi otworzyła zdziecinniała sąsiadka.
Kazała mi usiąść na kanapie wyszywanej
Nićmi w kolorze włosów mojej mamy.
Według jej kalendarza dom był numer dalej. Read More