Karol Maliszewski: Świadectwo języka
Ze snów i przypomnień
Aż podskoczyłem na krześle, dźgnięty jakąś niestosownością – ale co właściwie zaszło, uświadomiłem sobie po paru sekundach. Przyznam, że już obojętnieję na nagminne łamanie zasad używania imiesłowu przysłówkowego, lecz tym razem musiało to być coś wyjątkowego. Zwróciłem oczy w stronę ekranu. Zapomniałem wcześniej wyłączyć telewizor, więc z dobrodziejstwem ruchomego inwentarza szła ku mnie fala trywialności.
Właśnie nadawano jakiś program religijny. Wypowiadający się człowiek wydał mi się całkiem sympatycznym przykładem szczerego nawiedzenia. To było nawet wzruszające. Sam chciałbym tak jak on dostąpić łaski i wtajemniczenia. Nagle ten zgrzyt. I już niesmak, poczucie jeszcze większej pustki. Zimne światło ironii. Sakralna wzniosłość rozbita w pył i proch przez językowe niechlujstwo. „Sikając w kiblu, Pan Bóg mi powiedział”. Dziwię się, że redaktorzy programu nie zatuszowali tego błędu. Wiem, miała być naturalność, szczerość, prostota. Read More