19 Sie

Ryszard Kołodziej: Bliżej „Malarii”

Wbrew sobie: rozmowy z Tadeuszem Różewiczem, opracowanie Jan Stolarczyk. Biuro Literackie, Wrocław 2011.

Pogodna twarz Tadeusza Różewicza na okładce antologii Wbrew sobie, zawierającej ponad pięćdziesiąt wywiadów, zaprasza do lektury. Wszechstronny twórca – określający siebie jako realista, sensualista i materialista – w celnie sformułowanych myślach, wyraża poglądy na poezję, teatr oraz sztukę. Wspomina bliskich mu ludzi jak i zdarzenia z własnej biografii. Odsłania się intelektualnie.

Rozmówcami autora Zwierciadła są między innymi: Konstanty Puzyna, Maria Dębicz, Stanisław Bereś, Krystyna Czerni, Kira Gałczyńska, Adam Czerniawski, Richard Chetwynd, Jerzy Jarocki, Anna Żebrowska. Większość wywiadów stanowi ważki przyczynek do zrozumienia jego dzieła.

Dla Różewicza wiersz to żywy organizm, a on sam, wraz ze swoim ciałem, uczuciami, czasem, w jakim tworzy i pytaniami, które go nurtują – jest tworzywem własnej poezji. „Nie dzielę się na poetę, staruszka, męża, ojca, rekonwalescenta – jestem jednym organizmem. Kiedy choruję, to razem z moim wierszem”. Zapis wiersza traktuje jako urzędniczą formalność. Liczy się proces powstawania utworu. Wielu liryków wcale nie przelewa na papier. Wiersze pomyślane i zachowane jedynie w pamięci, mają dla niego niejednokrotnie większą wartość, niż te wydrukowane. Podobnie, czasem ważniejsze dla niego jest, to co czyta, niż to, co tworzy. Szukając odpowiedniej formy, powraca do źródeł, a więc do słowa. „W poezji treść musi krzyczeć przez nową formę, w stare –- pozostanie niezauważona (…) Moim dążeniem było zawsze osiągnięcie formy przeźroczystej. Tak przeźroczystej, żeby cała treść, którą chcę wypowiadać, była przez nią widoczna”.

Poezja zamieszkałego we Wrocławiu twórcy, zrośnięta jest z językiem i Polską, a nie z określonym miastem. Terminował u Kochanowskiego, Mickiewicza i Norwida. Tajniki warsztatu poetyckiego zgłębiał również u Czechowcza i Przybosia. Leopold Staff pomógł mu odzyskać wiarę w lirykę oraz sztukę.

Autor Korekty, uważa siebie za „wielowarsztatowca”, uprawiającego rozmaite gatunki: lirykę, dramat, opowiadanie, scenariusz filmowy. Do tego jest „pracownikiem dziennym”, gdyż naturalne światło najlepiej egzaminuje jego twórczość.

Od 1946 roku datują się silne związki Różewicza ze środowiskiem pozapoetyckim – „malarią”. W pracowniach zaprzyjaźnionych malarzy z Grupy Krakowskiej spędzał dużo czasu. Często tam nocował. Dzięki temu był świadkiem narodzin i powstawania obrazów. Pośród malarzy, najbliższymi przyjaciółmi poety byli Jerzy Nowosielski oraz Jerzy Tchórzewski. Malarstwo wywiera duży wpływ na jego twórczość. Toteż w strukturach bliskich plastyce, szuka rozwiązań dla siebie. Przekazuje myśli, uczucia i wrażenia: „(…) żałuję czasem, że nie maluję, że nie udało mi się w formach malarskich pewnych rzeczy wyrazić. Z tym, że spóźnione próby jakieś mam – czasem rysuję”. Sięga po kredki bądź wodne farby szkolne. Dowodem są pejzaże na drewnianych hubach.

Teatr Różewicza jest poetycko-realistyczny. Tworzy go „z materii realistycznej i ze słów”. Dramat rozgrywa na kartce papieru. W każdej sztuce ustosunkowuje się do poprzednich. Elementy niektórych z nich można wyjąć i grać osobno. Wyjaśnia, że pisząc dla teatru, potrzebuje partnera który by go wspierał, czekał na nowe sztuki. Takim idealnym redaktorem współpracującym z dramaturgiem, był dla niego Adam Tarn.

Od krytyków literackich wymaga rzetelności, uważnej lektury i dogłębnej analizy tekstu. „Moim niepowodzeniem w pracy, moją klęską było to, że krytycy tego, co chciałem poruszyć jako zagadnienia, nie widzieli. Byli ślepi. Jest to jakiś mój dramat”. Marzy mu się krytyk-kreator – osoba towarzysząca autorowi w sukcesach i porażkach. Spośród krytyków, najbardziej rozumieją go Tadeusz Drewnowski i Jacek Łukasiewicz. Wcześniej był to Konstanty Puzyna.

Dzieła Różewicza zawierają wątki autobiograficzne o tyle, o ile jest on ich autorem. Nie można jednak rozumieć jego spuścizny dosłownie. „Ja siebie piszę, tworzę, ale ja siebie nie spisuję”. Jako twórca, pragnie istnieć we własnych tekstach, gdyż są tym, co z niego najwartościowsze, najlepsze. Do pisania używa wyłącznie długopisu, dawniej pióra. Nieustannie chroni siebie oraz swój czas. Nie lubi gdy ktoś mu przeszkadza w pracy i myśleniu. Wobec świata zachowuje postawę tolerancji oraz zrozumienia. Liczy na czytelnika wiernego i uważnego.

Olbrzymią rolę w codziennym życiu Różewicza, odgrywa humor: „Byłem niedawno na grobie Tomaszewskiego. Mówiłem do Niego, a On oczywiście milczał, jak przystało na mima”. Z kolei Beacie Sowińskiej powiedział: „Trzeba być czasem ‘na zewnątrz’ siebie. Wychodzę na spacer ‘z siebie’ i widzę tego gościa, który udaje, że na przykład… nie chce udzielić wywiadu. Ale w gruncie rzeczy aż ‘przebiera nogami’, żeby udzielić…”.