15 Wrz

Namalowane filmy

Animować można na wiele ekstremalnie różnych sposobów. Z kamerą i bez kamery; na taśmie i bez taśmy; poklatkowo i cyfrowo. Pomińmy techniki, które stosuje się przy wielkich, wysokobudżetowych produkcjach i skupmy się na tym, co trochę dziwne, unikalne, by nie powiedzieć ekscentryczne.

Kosmos spod żelazka lub animowanie światła
Jedna z autorek tego tekstu (Dorota Suwalska) zrealizowała film używając kalki ołówkowej i żelazka. Te nietypowe dla produkcji filmowej przedmioty posłużyły do odbijania grafik (autorska technika – kalkografia), tworzących kolejne fazy ruchu. Film nosił tytuł „Taniec”(1994 r.) i mnóstwo w nim było wirujących planet. Jeśli więc można powołać kosmos za pomocą żelazka, to chyba nie ma w animacji rzeczy niemożliwych.
Do animowania nadaje się nieomal wszystko: rysunki, przedmioty, specjalnie w tym celu przygotowane lalki, plastelinowe figurki, ludzkie ciało, sfotografowane lub nakręcone wcześniej przedmioty i postacie (zrealizowane tą techniką „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego zdobyło w 1983 r. Oscara).
Niektórzy animują nawet cień i światło. Franciszka i Stefan Themersonowie w latach trzydziestych ubiegłego wieku stosowali technikę którą sami nazwali „fotogramami w ruchu”. Leżące na szybie przykrytej półprzezroczystym papierem przedmioty „przekształcali” za pomocą przesuwającego się źródła światła. Stefan fotografował „świetlne transformacje” z podłogi.
Siedemdziesiąt lat później światła jako tworzywa użył w filmie „Pętla” Wojciech Bąkowski: „(…) abstrakcyjny obraz, tworzony ze świetlnych plam wyłaniających się z (…)ciemności (…) przekształca się w (…) finale” w „konkret – cienie rzucane przez pasażerów jadących w świetle latarni do pracy”.

Malarze ekranu
Dla wielu animatorów film jest przedłużeniem twórczości plastycznej, ożywionym malarstwem. Trudno wyobrazić sobie lepszy na to sposób, niż malowanie kolejnych faz ruchu bezpośrednio pod kamerą. Najlepiej nadaje się do tego farba olejna. Długo nie zasycha, co pozwala kontynuować ujęcie nawet po kilku dniach. Malować można na szybie, celuloidzie, lub innej śliskiej powierzchni, z której łatwo zmyć starą fazę i malować kolejną.
Mistrzem tej techniki jest Witold Giersz, który w latach 60-tych i 70-tych tryumfował na wielu międzynarodowych festiwalach i który współtworzył zjawisko zwane Polską Szkołą Animacji. Giersz wyszedł od tradycyjnej techniki malowania na celuloidach, z tym ze klasyczne rysunki animatorów zastąpił plamą malarską („Mały Western” 1960, „Czerwone i czarne” 1963) W kolejnym etapie swojej twórczości animował obraz malując farbą olejną bezpośrednio pod kamerą. („Koń” 1967, „Pożar” 1975 ).
Innym mistrzem tej techniki był, nieżyjący już niestety, Piotr Szpakowicz . Najbardziej jego znany film – „Dwoje”1975 (poetycka impresja o sile miłości) otrzymał „Złotą Muszlę”San Sebastian. Szpakowicz jest również autorem wielu innych malowanych filmów – m. in. „Obrazki Wiejskie”, 1959 i „Cios”1978.
Porównując twórczość obydwu malujących reżyserów (tworzących w SMF w Warszawie) – filmy Szpakowicza były bardziej impresyjne, a Giersza – ekspresyjne, więcej w nich dynamicznego ruchu i efektów świetlnych.
Niektórzy reżyserzy również obecnie sięgają po tę technikę. Przykładem jest film „Ślub krawca” (2001) Elżbiety Wąsik – metaforyczna opowieść o barierach między dwojgiem ludzi i próbach przełamywania tych barier.
„Technika malowania pod kamerą nie jest jedyną, do której uciekam się robiąc filmy, ale na pewno jest moją ulubioną.”. – przyznaje Ela – „Bo choć czasochłonna i wymagająca koncentracji, pozwala na odrobinę improwizacji i szaleństwa. To prawdziwa przyjemność móc połączyć dwie pasje – malarstwo z filmem.”

Sól, gips i obrazy z plasteliny
Malarskie efekty można także uzyskać animując pod kamerą materiały sypkie takie jak sól lub piasek. Technika pozwala stworzyć wrażenie niezwykle płynnego, „mglistego” ruchu i umożliwia tworzenie łagodnych przejść jednych kształtów w drugie dając efekt zatracania granic między formami.
Aleksandra Korejwo z Poznania tworzy filmy animując barwioną sól. Ta czołowa polska „animatorka soli” znana jest przede wszystkim z wielokrotnie nagradzanych wizualizacji muzyki klasycznej:. m. in. „Carmen Torero z ‚CARMEN SUITY”, 1996; „Łabędź ze suity ‚KARNAWAŁ ZWIERZĄT’”, 1990; „Prząśniczka”, 1989.
Filmy w tej technice realizuje też Piotr Muszalski –. m. in. czarno-biała „Toccata z Fugi i Toccata d-moll”,1994 oraz „Jak Bóg Maior Utracił Tron” 1999. A także Joanna Jasińska-Koronkiewicz (ur. 1980 r.) – „Tabun”1999 oraz „Cello”2000; bardziej znana z filmów malowanych pod kamerą – „DUNIA – tam i z powrotem”2003; czy „Dies ire”2006.
Opowiadając o technikach malarskich w filmie animowanym nie sposób nie wspomnieć o jednym z najbardziej utytułowanych polskich reżyserów – Piotrze Dumale („Łagodna” 1985 , „Kafka” 1991 , „Zbrodnia i kara” 2000 ), choć technika którą sam wymyślił jest na granicy rzeźby (płaskorzeźby), grafiki i malarstwa. Otóż Dumała ożywia obraz wyryty na podmalowanych kolorem płytach gipsowych,delikatnie ryjąc na nich kolejne fazy ruchu.
W tej technice doskonale „czuje się” też jego były student Waldemar Mordarski (ur. 1978) („Pojedynek”2002), który tworzył też filmy techniką animacji materiałów sypkich – „Wiatr”,1999 i „Przebudzenie” 2000.
Z kolei Izabela Plucińska (rocznik 1974) przekonuje, że idealnym materiałem malarskim może być… plastelina. Plucińska tworzy filmową płaskorzeźbę. W trakcie animowania obiektów na takim reliefie jedne barwy płynnie przechodzą w drugie stwarzając wrażenie „malowania plasteliną”

Cyfrowy „impresjonizm”
Interesujące efekty można osiągnąć poprzez kompilację technik – np. rysunku i video. Urodzona w 1978 roku Magdalena Piwowarczyk-Babińska używa metody rotoskopii, czyli rysowania klatka po klatce na materiale video, którego zresztą sama jest autorką.
Bardzo obiecujące są próby łączenia tradycyjnych technik malarskich i graficznych z animacją cyfrową. Wojciech Wawszczyk w kolejnych filmach wykonane ręcznie wzory (rysunek, akwarela, malarstwo olejne) umiejętnie przetwarza techniką animacji 3D.
Ewa Ziobrowska łączy malarstwo z grafiką, posługując się przy tym technikami komputerowymi. Co ciekawe wszystkie jej filmy autorskie są czarno- białe, a mimo to większość z nich można śmiało nazwać bardzo malarskimi. Jej najnowszy film „Allegro” (2006) – przejmującą impresja „o pewnej podróży, upływie czasu, coraz bardziej kurczącym się życiu” zrealizowana do muzyki A.Vivaldiego jest doskonałym przykładem na to, że można „namalować film cyfrowo”.

Dorota Suwalska, Elżbieta Wąsik