16 Cze

Artur Matys: Siostra Don Kichota

Czy warto dzisiaj czytać Don Kichota? No pewnie, że warto! Byle uważnie i w całości. Cervantes stworzył dzieło wielopiętrowe, zachwycające nieśmiertelnym rysunkiem głównych postaci oraz niebanalnym spojrzeniem na ludzką kondycję. Gigantyczny sukces powieści wyraził się także w tym, że jej wybrane treści i obrazy zostały zaadoptowane przez kulturę masową, prawie zawsze ze szkodą dla szlachetnego pierwowzoru. Ale, jak przystało na arcydzieło, powieść Cervantesa przy każdym czytaniu odsłania coraz to nowe, zadziwiające pokłady znaczeń. Potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym miejscu…

***

Kiedy zapytamy o kobiety w Don Kichocie Miguela de Cervantesa, najpewniej, a przynajmniej w pierwszej kolejności, usłyszymy imię Dulcynea. Ale cóż to za postać, której właściwie nie ma? Cóż to za imię, które nie posiada swojego desygnatu? Przypomnijmy. Don Kichot nazwał Dulcyneą z Toboso młodą kobietę ze wsi Toboso, mającą już swoje imię i swoją tożsamość: nazywała się Aldonza Lorenzo, była córką Lorenzo Corchuelo i Aldonzy Nogalez. Szlachcic znał Aldonzę, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, z widzenia. Przez jakiś czas podkochiwał się w niej, czego ona prawdopodobnie wcale nie podejrzewała ani też nie wiedziała o tym.
W fakcie obdarzenia panny Lorenzo imieniem Dulcynea, dodajmy: bez obecności i zgody, a nawet bez wiedzy kobiety tak nazwanej, odnajdujemy nie tylko naśladownictwo schematów powieści rycerskiej. Była to także żałosna próba ulokowania wysublimowanych tęsknot podstarzałego szlachcica w konkretnej, choć prawie nieznanej kobiecie. Pięknością nikt jej nie dorówna – wzdychał Don Kichote – a w dobrej sławie niewiele jej sprosta. Symboliczne nadanie Aldonzie Lorenzo nowego imienia, brzmiącego niczym nazwisko księżniczki i wielkiej pani4, było jednocześnie jednostronnym, autorytarnym gestem stwarzania postaci. Maluję ją w mej wyobraźni taką, jaką chcę, powie wprost o Dulcynei Don Kichot.

(…)

Cały tekst do przeczytania w numerze 1/2016 Kwartalnika Literackiego WYSPA