08 lip

Nowe nazwiska. Tomasz Pułka: Uniwersytet

„Jaka specyficzna przaśność” warknął chłopiec
wracający autobusem (najpewniej „wracający”)
nocnym, koło pierwszej. Trzyma za kaptur próbując
naciągnąć go na głowę, potem poprawia martwe wyżłobienia.

Woda leży w poprzek. Read More

08 lip

Zbigniew Chojnowski: Szczepy

1.
„Mój Bóg” bez imienia,
Każdy i wszystko należy do Niego, są Nim.

„Mój Bóg” poza imieniem,
Nikt go nie zawłaszczy.

„Mój Bóg” nie nosi imienia,
Nazwanego wyrzucono by na śmietnik

„Mojego Boga” nie ma.
Takie Nic wszczepione? Read More

08 lip

Zbigniew Chojnowski: Św. Sebastian

Niewprawiony do przekraczania ufnych godzin, dróg,
Wypchnięty poza miejsca bezpieczne, znajome,
Odsłonięty, pokłuty św. Sebastian.

Rozwiązujesz więzy, które zamiast wzmacniać
Krępują.
Wierzyłeś: przywiązanie nie jest więzieniem. Read More

08 lip

Zbigniew Chojnowski: Podczas modlenia się

Tykanie z końca tunelu. Miasto wdycha, wydycha
Czarne kłaczki. Leży obok na wznak. Przyszła pora:
„Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Opór.
Sklepienie w tobie, ciało w ciemnościach. Skraca się cień
Wieczności, pełgają na niej odbiorniki, nadajniki, anomalie. Read More

08 lip

Zbigniew Chojnowski: Moja Nadzieja

Nie potrafię nie wierzyć w Niego. Stworzył
Kwanty, ciała niebieskie, ludzkie, trwogę, człowieka–roślinę.
Bawi się w ciuciubabkę do końca.
Mówił i mówi przez każdą sekundę, każde ziarenko.
A tu ani widu, ani słychu.

Nie odchodzę od wiary, choć mnie porzuciła.
Do łóżka rano w samą porę przychodzi dzień
Przywiązany do ciemności wstęgami świtu.

7 stycznia 2004

08 lip

Andrzej Niewiadomski: Echo

                       E.
Masz cały świat na głowie
i jeszcze to męczące echo.
Zwały przeterminowanego chleba
zalegają na półkach, zakupy
w galeriach okazują się
świętem chaosu, gwiazdą
o nieokreślonej liczbie ramion.
Każda glista chciałaby
zostać świętym Mikołajem,
co druga lub co trzecia
staje się wytrawną stylistką Read More