08 Maj

Monika Małkowska: Niech sczezną krytycy!

1.
Najpierw tytułem wyjaśnienia tytułu. Oczywiście, chodzi o parafrazę nazwy słynnego spektaklu Tadeusza Kantora Niech sczezną artyści! (premiera w 1985 roku). Oto, jak on sam się tłumaczył: „Wszystko, co tworzyłem dotychczas, miało zawsze cechę wyznania. Wyznania stawały się coraz bardziej osobiste. Wyznania, aby ocalić przez zapomnieniem. Wyznanie nostalgii, tęsknoty za powrotem do lat dzieciństwa, aby ocalić ten szczęśliwy czas klasy szkolnej. Później, aby ocalić swój pokój dzieciństwa, utrwalić, wplątać w wielką i duchową historię naszej kultury. A potem to ciągłe pragnienie i marzenie i wola, by twórczość była wolna, podległa tylko mnie, moim słabościom, szaleństwom, chorobom, moim klęskom, mojej samotności…”. Read More

30 Mar

Teresa Tomsia: Domowe nostalgie

Ciepło domostwa zapamiętane w pierwszych latach życia daje poczucie trwania we właściwym miejscu i czasie, a łagodne przemijanie z nadzieją na jutro bywa nieocenionym darem, gdy pamiętamy o nietrwałości istnienia. Mit rodzinnego stołu ze światłem wigilijnej świecy pomaga zachować więzi z bliskimi, wzmacnia charakter i styl dawnego gospodarstwa. Obrazek z dzieciństwa na przedmieściu pomorskiego miasteczka, gdy rano wchodzę w słoneczne podwórze – z widokiem na pompę i klomby nasturcji – wyprowadzał mnie wielokrotnie z zawiłych późniejszych ścieżek.
Niekiedy, zanim wyruszę poza dom, przystaję na chwilę przed wejściowymi drzwiami do klatki schodowej i spoglądam na pusty jeszcze o tej porze plac zabaw – w grudniu, jak teraz, pokryty brudnym śniegiem, a niedawno czerwony od rozdeptanych owoców jarzębin. Koi mnie widok cichego skrawka naszego blokowego podwórka pod telewizyjną wieżą z kilkoma metrami żywopłotu i kępką młodych drzew. Nieodmiennie wydaje mi się, że nagle pośrodku uśpionego pejzażu coś się poruszy – i że to będzie postać przyjaciela ciągnącego za sobą walizkę na kółkach. Jego odwiedziny niosą przedsmak świątecznych przygotowań i niezależnie od tego, czy zostaje dłużej, czy wpada na krótko w drodze do kogoś innego, nasz dom rozjaśnia się jego obecnością. Read More

30 Mar

Janusz R. Kowalczyk: Najsłynniejszy kot PRL-u

Jedną z najciekawszych zwierzęcych indywidualności w historii polskiej literatury jest kot Iwan sportretowany przez Tadeusza Konwickiego. Przede wszystkim w Kalendarzu i klepsydrze (1976), choć także we Wschodach i zachodach księżyca (1982) czy Nowym Świecie i okolicach (1986). Pozyskany od Marii Iwaszkiewiczówny kot Iwan, „zwany przez przyjaciół Wanią”, trafił również do dziecięcej książeczki Dlaczego kot jest kotem? (1976) z ilustracjami żony autora, Danuty Konwickiej.
Kocie obyczaje od dawna pobudzały fantazję ludzi pióra. Wystarczy wspomnieć baśnie: Kot w butach (1697) Charlesa Perrault czy Kota Mruczysława poglądy na życie (1821) E.T.A. Hoffmanna. W Przygodach Alicji w krainie czarów (1865) Lewisa Carrolla znajdziemy fantastyczny wizerunek kota z Cheshire, którego uśmiech „trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już zniknęła”. Read More

11 Lis

Dagmara Anna Luković: Serbów nikt nie może zrobić w konia. Oni zawsze pierwsi zrobią to sami

kilka słów o serbskiej aforystyce

Przed II wojną światową w Serbii wydawano ponad sto czasopism o charakterze satyrycznym i humorystycznym. Po wojnie zdarzyło się to, co w każdym innym kraju opanowanym przez komunistyczny reżym, czyli zmniejszenie ilości tego typu wydawnictw do minimum. Naturalnie takie drastyczne ograniczenie przestrzeni twórczej nie było zaporą, lecz bodźcem dla kreatywnych umysłów satyryków. Dzięki temu, podobnie jak w Polsce, okres komunistycznych rządów z punktu widzenia twórców satyry miał swoje złe, ale i dobre strony. Zła strona to ostra cenzura w mediach, dobra zaś – jeśli można ją tak nazwać – to mnogość tematów będących dla satyryków prawdziwym wyzwaniem.

Read More

09 Lis

Wojciech Kaliszewski: Idą słowa

Poeta musi mieć odwagę patrzenia w ciemność, która pochłania słowa, języki i ludzi. Poeta musi w tę ciemność wejść, pokonać ją i odzyskać każdą utraconą sylabę, musi odzyskać każdy znak przywracający nadzieję i promieniujący wizją przyszłości. Wzrok poety musi ogarniać wszystkie góry i doliny, ma dostrzegać źródła i ujścia rzek, musi wznieść się ponad

niebiosa i jeziora i bulgotanie wody
co się pieni w górze i zewsząd naciera
jak w opowieściach które wymyślił już ktoś
z poranionymi
nogami. Read More

04 Lis

Janusz Drzewucki: Mój wybór i tylko mój

(wyznanie krytycznoliterackie)

Jeden z moich przyjaciół zapytał mnie w tych dniach o najważniejsze – według mnie – utwory dla literatury polskiej XXI wieku; jakie książki bym polecił, jakich autorów? Wprawił mnie tym pytaniem w nie lada zakłopotanie, a nawet w popłoch, bo odpowiadając, nie chciałbym nikogo pominąć, każdemu chciałbym oddać sprawiedliwość, a to jest raczej niemożliwe. Uspokoiłem się, gdy mój przyjaciel stwierdził, że nie liczy wcale, że oddam Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek, że sprawię, iż wilk będzie syty i owca cała, liczy natomiast na moją jak najbardziej osobistą i subiektywną refleksję.

Ośmielony tą sugestią, a także faktem, że niebawem minie trzydzieści lat od mojego krytycznoliterackiego debiutu, zacząłem rozmyślać nad odpowiedzią. Read More

14 Wrz

Janusz Drzewucki: Być świadkiem

Nad Notatnikiem niespiesznego przechodnia Jerzego Stempowskiego

1.

Pytanie „czym jest esej?” pozostaje pytaniem bez odpowiedzi, mimo że biedzą się nad tym od lat teoretycy wszystkich możliwych szkół literaturoznawczych. Na pytanie to można udzielić setkę odpowiedzi, każda będzie dobra, chociaż tylko w pewnym sensie. Żadna nie zdobędzie statusu tej jednej, jedynej, ostatecznej. Aby nie było wątpliwości, swojej wykładni eseju jako gatunku nie mam, jestem jednak pewien, że gdyby udało się komuś wniknąć w istotę eseistyki Jerzego Stempowskiego (1893-1969), temu równocześnie udałoby się sformułować definicję eseju jako takiego, nie zapominając tego, co on sam kiedyś skonstatował: „Nie na każde kichnięcie mówi się «na zdrowie». Nie na wszystkie pytania się opowiada”. Read More