25 Mar

RZECZYWISTOŚĆ JEDNOJAJOWA. Rozmowa z Ignacym Karpowiczem, autorem „Niehalo”

„Niehalo”, pańską debiutancką powieść, odczytać można jako zjadliwą satyrę na rodzinne pana miasto – Białystok.
– Bez przesady. Spróbowałem zmierzyć się z rzeczywistością, w jakiej się urodziłem i wychowałem. Na pewno nie jest to powieść rozliczeniowa, raczej powrót do miejsca, skąd ruszyłem w świat. „Niehalo” jest formalnie moim debiutem, ale naprawdę czwartym z kolei dużym tekstem, po nieopublikowanej jeszcze „Etiopii”, „Cudzie”, który ukaże się na początku przyszłego roku jako pierwsza część planowanej przeze mnie trylogii i „Geometrii”, której fragmenty drukowałem cztery lata temu. Read More

15 Mar

Wojciech Kaliszewski: Wiersze nie tylko o miłości

Maciej Cisło, Kochaina. Wiersze używane i nowe, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2006, s.96.  

Tytuł nowego tomu wierszy Macieja Cisły „Kochaina” ma niewątpliwie konceptualny rodowód. Oto słowotwórcza innowacja wzmocniona fonetycznym podobieństwem – opartym na wymianie dosłownie jednej spółgłoski – krzyżuje w nim znaczenia w sposób żartobliwy, ale i zaskakujący. Jesteśmy zdziwieni. Ale ostatecznie skojarzenia mogą poruszyć tylko naszą wyobraźnię i wzbudzić oczekiwania lektury wierszy równie niezwykłych jak samo słowo tytułowe. Read More

15 Mar

Konstanty Pieńkosz: Przedłużony gest pożegnania

Czesław Miłosz, Wiersze ostatnie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, s. 92

Wiersze ostatnie Czesława Miłosza ukazują się – zgodnie z wolą poety – dopiero teraz, gdy upłynęło ponad dwa lata od jego śmierci. Zaledwie część utworów drukowano za życia twórcy, znaczna część ukazała się pośmiertnie w różnych czasopismach i wydaniach książkowych, pozostałe (około połowy) to pierwodruki zebrane w tomie „Wiersze ostatnie”. Read More

15 Mar

Piotr Wojciechowski: Z DESZCZU POD RYNNĘ. OD STRONY OGRODU

Cykl, który zapoczątkowuję tym felietonem, nazwałem „od strony ogrodu”. Spośród czterech stron świata ta strona sercu mojemu najbliższa, bo od strony ogrodu znaczy nie od frontu, nie od ulicy. Ogród jest ziemskim znakiem Raju. Na ulicy zgiełk, w ogrodzie słychać rozmowy drzew i ptaków. Literatura też ma wiele stron. Od ulicy promocje, profesorskie opinie, krytyczne sądy, system nagród, ustawianie hierarchii. W ogrodzie można napić się kwasu chlebowego i porozmawiać, spytać się – o co chodzi. Nie jestem felietonistą, jestem od pisania powieści i opowiadań. Ale bywa tak na wojnie, że do okopów posyła się kucharzy, magazynierów i rachmistrzów, bo potrzebny każdy bagnet. Nie wiem co to za dziwna wojna w literaturze, ale już prawie ćwierć wieku to tu, to tam wzywają mnie, abym walczył felietonem. Jak odmówić? Read More

15 Mar

Konstatny Pieńkosz: Pożegnanie Andrzeja Szmidta

Tuż po świętach Bożego Narodzenia, w szary i deszczowy dzień odprowadziliśmy na Cmentarz Powązkowski Andrzeja Szmidta, poetę. Aura dostroiła się do smutku pogrzebu. Śpiewany przez Ewę Demarczyk Taki pejzaż współbrzmiał z mrocznym południem, rozpościerającą się mgłą, siąpiącym deszczem.
Zmarł poeta bardzo dobry, rozpoznawalny po kilku usłyszanych wersach. Odszedł także bardzo dobry człowiek, życzliwy zatroskany o innych. A także pogodzony z losem z przypisanym mu miejscem, z tym, co o nim mówiono i pisano. Także pogodzony z cierpieniem. Read More

15 Mar

Wacław Holewiński: Nie tknął mnie nikt (fragment)

Łosiew nie znosił mężczyzn, którzy się rozklejali. Sam nie płakał od dziecka. Wiedział, rozumiał to doskonale, że ranny nie płacze dlatego, że nagle wystraszył się szubienicy. Sądził raczej, iż musi przeklinać los, który nie dał mu szans realizacji własnych pomysłów. Przez chwilę starał się wczuć w rolę swego przeciwnika, ale sama myśl, że mógłby wystąpić przeciwko carowi i swojemu państwu, napawała go obrzydzeniem.
Wstał i zaczął chodzić po celi. Przez chwilę nie zwracał uwagi na leżącego. Jego myśli zaprzątała już nie zbliżająca się kaźń, ale konieczność powrotu do Wilna i zaplanowane spotkanie z gubernatorem. Trochę się go obawiał. Z drugiej jednak strony miał się czym pochwalić. Jego sukcesy były niepodważalne. Read More