15 lip

Mariusz Grzebalski: Torby

są już nieco zniszczone, niektóre bardzo –
o świcie przypominają foki na brzegu morza.

Kiedy przejeżdżają obok mnie,
na rozklekotanych wózkach handlarzy,

i spływa po nich deszcz,
widzę, że od zawsze są martwe.

Nigdy nie wypłynęły dalej niż ten
rozrastający się jak nowotwór rynek. Read More

15 lip

Anna Romaniuk: Obserwuję, uczestniczę, pamiętam

Łukasz Szopa, Kawa w samo południe. Opowiadania bośniackie, Wydawnictwo Forma

Łukasz Szopa to Polak od lat mieszkający zagranicą, najpierw w Austrii, potem w Niemczech, którego niespokojny duch zawiódł do Bośni-Hercegowiny w niespokojnych dla tego kraju czasach. O tym okresie jego życia i o wspomnianym niepokoju traktuje właśnie dziesięć autobiograficznych (narrator nosi to samo nazwisko i ma ten sam życiorys) opowiadań zamieszczonych w zbiorze „Kawa w samo południe. Opowiadania bośniackie.
Bohatera i narratora opowiadań od ich autora dzieli ponad dziesięć lat. To dużo i mało. Inne są percepcja rzeczywistości i bagaż doświadczeń dwudziestolatka a inne trzydziestolatka. Łukasz Szopa-autor nie „poprawia” Łukasza Szopy-bohatera, nie dopisuje mu niczego i niczego nie wykreśla, nawet jeśli ten młodszy wydaje się niekiedy pretensjonalny czy irytujący. Autor daje mu prawo do bycia takim, jakim był wówczas. Jest w tej sytuacji ukryta pewna podwójność. Z jednej strony Szopa-autor ogląda Szopę-bohatera „laboratoryjnie”, wówczas ów brak ingerencji potraktować należy jako chęć zdystansowania się, poddania chłodnemu osądowi. Read More

15 lip

Ignacy Strączek: Wyszli poza koło

Jest styczeń 2010 roku, jadę czarnym fokusem w stronę ronda Waszyngtona. Z nasypu przy Zielenieckiej widać horyzontalny plan blaszanych stoisk Stadionu. Wracam z Litwy. W hotelu, w którym mieszkałem, była tylko polonia i telewizja silezia. Nic tam nie mówili o Euro 2012, ani o wywożeniu gruzu z placu budowy nocą, żeby nikogo w mieście nie obudzić. Zastanawiam się, czy to już koniec.
Był mróz, w przejrzystym powietrzu wyjątkowo wyraźnie rysowały się szare połyskujące metalicznym blaskiem formy. I żadnych dekoracji, i żadnych wózków dziecięcych ani świetlnych ozdób. Read More

15 lip

Marta Brzezińska: W stronę obcego kraju

Kazimierz Kutz, Piąta strona świata, Wydawnictwo Znak

Ujęcie pierwsze. Pociąg wlecze się okrutnie. Za oknem ciepło, zielono, ale jeszcze nie intensywnie. W moim przedziale naprzeciwko mnie siedzi starszy pan. Nagle się odzywa (ośmielony, bo przecież już parę godzin jedziemy tak naprzeciw siebie): „wie pani, jak się kiedyś jechało pociągiem przez Śląsk i się okno otworzyło a miało się na sobie białą koszulę, to w mig robiła się czarna od pyłu… Nie wierzy pani? Tak było…” Ujęcie drugie. Podobno dworzec w Katowicach jest perłą architektury. Niestety, z okna pociągu dostrzegam tylko fragment peronu. Dokładnie vis a vis mego okna jest ławka a na niej siedzi dwoje starych ludzi. Ona trzyma tobołek, on karmi gołębie. Wokół mnóstwo ludzi, w biegu, w chaosie a oni siedzą, niemal nieruchomo, jakby z innego świata. Podróżni czy tutejsi? Ujęcie trzecie. Katowice żegnają. Zielono jest znów za oknem, choć nie bardzo. „Książki różne majom początki, to kożdy wiy.” – pisze Kazimierz Kutz. Zasypiam. Niestety, nie śni mi się nic – ani czarny pył, ani gołębie, ani głosy i obrazy ze śląskiej gawędy Kutza. A szkoda, bo książki takie jak  „Piąta strona świata” mogą się przyśnić. Dlaczego? To proste. Read More

15 lip

Tomasz Pietrzak: Alija bet, 1943

Lipmanowie, jak wyjęci ze sztetlu – handełes i czarna kura
domowa, trzy kroki za nim. Nawet do zdjęcia pozuje z ukrycia.
Jaka tam ŻONA? Służka, o czym świadczą – jego: krochmal,

kanty, biel – jej: marszczenia, papier na dłoni, wiek. Znów
jest gwarno w telawiwskim porcie, łodzie ciągną czwórkami
do brzegu. Szolem, Binem, Pejsach, Elchanam – skłócone Read More

15 lip

Ewelina Dyda: Kronika obłędu

Daniel Odija, Kronika umarłych, Wydawnictwo W.A.B.

Daniel Odija przyzwyczaił czytelnika do tego, że jego proza ogniskuje się wokół tematów związanych z biedą oraz z losami ludzi wykluczonych poza margines życia społecznego. Swoją nową powieścią nieco przełamuje ten schemat, ale tylko na poziomie doboru bohaterów, ponieważ klimat pesymizmu, niespełnienia, niemożności ucieczki od ciemnej strony życia nadal w jego prozie jest obecny.
Gdyby skupić się na najważniejszych bohaterach powieści, to okazuje się, że katalog postaci jest bardzo ograniczony, ale wystarczający, aby skonstruować interesującą fabułę i przedstawić galerię wymownych obrazów. Są to postacie, które wiekowo przekroczyły trzydziestkę, tak więc wybór drogi życiowej mają już za sobą. Janek wybrał drogę wiary i postanowił zostać księdzem, Konrad i Agata są przykładnym małżeństwem z dwójką dzieci, cieszy ich ustabilizowany tryb życia oraz poczucie bezpieczeństwa, jakie dzięki temu udało im się zapewnić sobie i swym pociechom. Darek natomiast jest szefem lokalnego oddziału Telewizji Polskiej, a jego żona Agata zajmuje się opieką nad ich ośmioletnim synem. Mateusz jest muzykiem zakochanym w swej pierwszej miłości, Radce. Ale to tylko pozory udanego życia. Read More

15 lip

Małgorzata Mostek: Uliczna fotografia portretowa (kilka hipotez)

Zdjęcie jest śladem. Ale śladem czego? Tego, co chciano sfotografować, czy może tego, co sfotografowano bez premedytacji, zamiaru i pragnienia? (…) Ale dlaczego nie również śladem podmiotu fotografującego lub czynności fotografowania, działania fotograficznego lub metafotogaficznego? Śladem punktu widzenia lub kadrowania? (…) Ale dlaczego nie śladem przeszłości? Ale której przeszłości? (…) Śladem tego wszystkiego jednocześnie? Być może. Ale jak?
François Soulages

1. Poszlaki

Klisza: ich dwoje lub troje, słońce. Wiosna, wczesne lato lub rozpoczynająca się dopiero jesień. Płaszcze jasne, lekkie, do połowy łydki, kapelusze, parasolki. Idą, chyba rozmawiają, choć trudno to stwierdzić, bo w momencie naciśnięcia spustu migawki zamierają ze spojrzeniami skierowanymi – jednak – w stronę obiektywu. Tyle pozostaje ze stereotypów, obrazów przypadkowych, skojarzonych i zapamiętanych, które składają się na wizerunek tajemniczych postaci o rozmazanych twarzach. Read More