20 Lis

Krystyna Lars: Łokieć przy łokciu

Jak cisza lubi stebnować
kropkami gwiazd otwarte okno
z którego chce odfrunąć
biały welon snu
W szybie odbija się miasto
Mrużymy oczy od świateł
które gubią za sobą samoloty
schodzące do lądowania
Szyby drżą pod uderzeniami iskier
a nasza skóra
bierze to drżenie do siebie
nieuważna i spokojna śpi
pod cienką warstwą ciszy
Owinięci bandażem nocy
powoli dochodzimy do zdrowia
po długiej podróży
która nie miała końca
Palec przy palcu
Łokieć przy łokciu
ciemność wypoczywa
w kącie jak zwierzę
uległe i dobre

15 Lis

Karolina Golimowska: Warszawski nugat


Kiedy przychodzą takie dni – jak ostatnio, kiedy spocony, zgrzany do ostateczności człowiek bezskutecznie szuka namiastki chłodu w cieniu stołecznych ogrodów, nadpływa wraz z rześkim wiaterkiem znad rzeki myśl: Jakże mogłem zapomnieć! Przecież mamy Wisłę!
(Na plaży, „Kurier Warszawski”, 4. lipca 1936)

W środy i piątki od rana słychać było w całej kamienicy tupot małych stóp. Dzieci spod siódemki, szóstki i ósemki dobrze wiedziały, kiedy Pola robi nugat; wiedziały też, że do nugatu potrzeba samych białek, ustawiały się więc w kolejce po żółtka na kogel mogel. Kolejka często ciągnęła się z trzeciego piętra aż na sam parter. Pola rozbijała po kolei jajka, tak, że każde żółtko wpadało prosto do kubka nadstawianego małą rączką. Sypała obficie cukrem i zapamiętywała każdy uśmiech, każdą drobną błogość; starała się uchwycić i zachować dla siebie choć trochę tej dziecięcej radości. Lubiła te poranki. Lubiła tę kamienicę, wysokie pomieszczenia i dużą kuchnię. Uspokajało ją mieszanie składników w porcelanowej misie. Regularne, przewidywalne, kojące. Czasami wyobrażała sobie, że cofa w ten sposób czas. Każdy ruch w lewo to jedna minuta wstecz, a może i godzina? Więc mieszała coraz szybciej, energiczniej, żeby wrócić do tamtego lata, do tamtej niedzieli, kiedy było tak gorąco, że nie mogła zebrać myśli i zdecydować, co włożyć do koszyka, co ze sobą zabrać nad Wisłę.

Olejek do opalania i herbatniki, gdyby któraś z dziewczynek zgłodniała. Ręczniki, najlepiej dwa i słomiane maty, żeby było się na czym położyć na plaży. I ten kryminał, który zaczęła czytać poprzedniego dnia i nie mogła się oderwać. Co to była za książka? Read More

15 Lis

Piotr Wojciechowski: Czego tu chcieć?


Motto: Pomiędzy każde dwie wille w Zakopanym można wstawić trzecią.
I będzie ona brzydsza niż te dwie po bokach.
Tadeusz Schiele, kpt. RAF i WP, pilot.

Czas zrzuca skórę, czy świat zrzuca skórę? Po tych wylinkach trudno rozpoznać czas w czasie, świat w obrazie świata. Czytam Andrzeja Tadeusza Kijowskiego Opis obyczajów w XV-leciu międzysojuszniczym, jestem dość stropiony. O czym to? Cztery tomy, ledwie jestem w połowie pierwszego. Nie godzi się uciec. Kto by tę książkę ważył sobie lekce, okrętuje się na statek głupców. Kto jednak bierze ją całkiem serio, przypisuje istotne znaczenie zawartym w niej sprawom, chyba zbłądził daleko od ścieżek sensu. Przesypuję diuny liter, potykam się o fatamorgany. Pustynia merytoryczna? Już sam zaczynam pleść!

Czas zrzuca skórę, słowa znaczą co innego. Inteligencja polska? Inną ja znałem niż Junior Kijowski. Demokracja, inną widywałem. Demokracja, co się z nią dzieje? Read More

13 Lis

Jerzy Górzański: Monologizująca indywidualizacja perpendykularna

W pewnej instytucji pomocowej na ścianie korytarza ujrzałem plakat dotyczący bezpieczeństwa pracy: „Uwaga! Roboty na wysokości.” Z tym, że „roboty” zostały przekreślone, o obok ktoś dopisał czerwonym flamastrem: „ludzie”. Ale na tym nie koniec. Bo jeszcze ktoś inny dopisał obok zielonym flamastrem: „poeci”, przekreślając „ludzi”. W ten sposób hasło plakatowe brzmiało następująco: „Uwaga! Poeci na wysokości”. Co odpowiadało mojej wrodzonej próżności. I w dodatku do rymu. Coś w tym, skądinąd słusznym i przestrzegającym plakacie, było surrealistycznego.

Władysław Broniewski, o którym często się powiada: poeta proletariacki (ktoś go nawet scharakteryzował pogardliwie: „to ten od barykady i sznapsa”)… Recytowałem jego Komunę paryską na akademii ku czci w praskiej podstawówce, jako dziecko sproletaryzowanej chłopki bez ziemi.

Pamiętniku 1918-1922 Broniewski napisał zdanie: „Kogo życie oślepia, może poznawać je przez literaturę jak przez szkło oddalające”. Read More

11 Lis

Dagmara Anna Luković: Serbów nikt nie może zrobić w konia. Oni zawsze pierwsi zrobią to sami

kilka słów o serbskiej aforystyce

Przed II wojną światową w Serbii wydawano ponad sto czasopism o charakterze satyrycznym i humorystycznym. Po wojnie zdarzyło się to, co w każdym innym kraju opanowanym przez komunistyczny reżym, czyli zmniejszenie ilości tego typu wydawnictw do minimum. Naturalnie takie drastyczne ograniczenie przestrzeni twórczej nie było zaporą, lecz bodźcem dla kreatywnych umysłów satyryków. Dzięki temu, podobnie jak w Polsce, okres komunistycznych rządów z punktu widzenia twórców satyry miał swoje złe, ale i dobre strony. Zła strona to ostra cenzura w mediach, dobra zaś – jeśli można ją tak nazwać – to mnogość tematów będących dla satyryków prawdziwym wyzwaniem.

Read More

11 Lis

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki: IV. Piosenka o ciotuchnach

w każdej podejrzanej sytuacji
dawałem drapaka na Misztale
a stamtąd na Kornagi do jeszcze innej
ciotuchny powiadam to wam bez blagi

w poezji polskiej mamy wiele
ciotuchen i natchnionych wierszy
w których chciałem zamieszkać
wraz z matką (uwalniając się wszakże

od ojca) z matką albo i bez matki
odkąd zdradzał ją język (ciuki
i piastuki) to nie jest wiersz ciotowski
to jest piosenka o gawronie

09 Lis

Józef Baran: Wszyscy się o coś modlą

wszyscy się o coś modlą
prostytutki o klientów
terroryści o szczęśliwy wybuch podłożonej bomby
stary pijak o rozkosz wódczanego wodopoju
choćby skrócił jego marny żywot

każdy się o coś modli

chłopi o deszcz dla pól usychających z pragnienia
letnicy o złotą pogodę
złodziej o ciemną bezksiężycową noc
rybak wypływający na spóźniony połów o jasny nów

wszyscy się o coś modlą
żołnierze jednej armii
o to by nie zostały wysłuchane modły
żołnierzy armii przeciwnej
syndyk o kryzys
żeby nakręcił mu upadłościową koniunkturę
szefowie firm i koncernów
o hossę

każdy się o coś modli

grabarze o choroby i pomory
żeby dzięki temu mieć lepsze zbiory

——————————-

Bezradny Pan Bóg targa w zamyśleniu brodę
i
z braku lepszego rozwiązania
nadstawia modlącym
swoje Głuche Ucho