15 Gru

Monika Bolach: O kobiecym alfabecie braku

Julia Szychowiak, Wspólny język, Biuro Literackie, Wrocław 2009

„Wspólny język”, jaki chciałoby się odnaleźć w najnowszym tomie Julii Szychowiak, nie składa się z liter istniejącego alfabetu. Nie znaczy to jednak, że skazany jest na niebyt. To mowa, która wyłania się spomiędzy kłębów bełkotliwych komunikatów codzienności. To doskonały zbiór słów, które zdają się być brakiem tego, co próbują wypowiedzieć. Trop z debiutanckiego tomu, gdzie poetka wyznała „pusto mi po sobie”, zdaje się sprawdzać także w nowych wierszach: tym razem jednak pustka ogrania i słowo, i ciało. Read More

15 Gru

Marta Brzezińska: Więcej miłości do kina!

Wojciech Kuczok, Moje projekcje. Lęki i pragnienia widza kinowego, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009

Po co krytyk chodzi do kina? Z miłości do Dziesiątej Muzy? Pewnie też, ale chodzi tam głównie dla rozrywki, z zawodowego i etatowego obowiązku (czytaj: dla pieniędzy), i żeby móc o tym, co zobaczył rozprawiać godzinami, nie narażając się na miano nudziarza. Nie łudźmy się, krytyk też człowiek. A poza tym, last but not least, krytyk do kina chodzi, by móc o tym, co zobaczył napisać, bo pisać lubi. Wojciech Kuczok pisać lubi i umie, a przy tym ma fach krytyka filmowego w ręku, niejako certyfikowany, więc żadnych obaw być nie może, że sięgając po zbiorek szkiców „Moje projekcje”, natniemy się na produkt cokolwiek złej jakości. Co to, to nie. Read More

15 Gru

Mirosław Pisarkiewicz: Krajobraz utkany z liter

Anna Nogaj, Szeptem za Tobą, pod. red. Zbigniewa Włodzimierza Fronczka, Seria: Biblioteka Poetycka Lubelskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Lublin 2009

Edward Stachura miał rację, pisząc bodaj w „Siekierezadzie”, że jeśli jest się nawet najbardziej głodnym, należy jeść powoli. Podobne spostrzeżenie, ale dotyczące czytania, poczyniła Beata Tyszkiewicz, która wyjawiła, że „Przedostatnią miłość” Angeli Becerry odkładała wiele razy, by nie kończyć świetnej książki zbyt szybko.

Tak też jest z debiutanckim tomikiem Anny Nogaj. Trzeba powoli wgryzać się w delikatność jego poetyckiej materii, powoli ją smakować.

„Szeptem za Tobą” jest ogromnym osiągnięciem poetki, która otrzymała za ten tomik ważną nagrodę lubelskiego oddziału SPP, ale jest też sukcesem redaktora, znakomitego pisarza, autora niezwykłych opowiadań, Zbigniewa Włodzimierza Fronczka. Read More

15 Gru

Maria Magdalena Beszterda: Zbrodnia z premedytacją

Jerzy Franczak, Nieludzka komedia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

O kryzysie fabuły mówi się dużo, głośno, dokładając coraz to nowe pozycje bibliograficzne, wzywając czytelników i krytyków na świadków, snując koncepcje zastępcze, penetrując collage`owe twory, hiperteksty, zapytując, gdzie kończy się intertekstualna gra a gdzie zaczyna wtórność i epigonizm. Przemysław Czapliński już w „Ruchomych marginesach” zauważył, że z podobnych rokowań, nic sobie robi literatura popularna. I rzeczywiście, pokupność nasycona stereotypem, schematyzm pozostający w luźnym związku z logiką, za to w ścisłej relacji z upodobaniami mas — ma się nadzwyczaj dobrze. Read More

15 Gru

Aleksandra Tetera: Miłość na tirowisku

Michał Witkowski, Margot, Świat Książki, Warszawa 2009

Postać Królowej Margot (Małgorzaty de Valois) była inspiracją do powstania co najmniej sześciu filmów i jednej powieści. Michał Witkowski do tej listy postanowił dopisać swoją własną, rudą „Margot“.

Z powabem i lekkością ruchów, typową dla operatora maszyn ciężkich, królowa tirowców Witkowskiego wyprzedza francuską władczynię w ilości erotycznych ekscesów. Każdym skinieniem drążka zmiany biegów uruchamia w wyobraźni czytelnika podtytuł powieści, który mógłby brzmieć: „Savoir vivre dłubania w nosie”. Read More

15 Gru

Monika Bolach: Kolejne warstwy

Jerzy Jarniewicz, Makijaż, Biuro Literackie, Wrocław 2009

Mam się na baczności. Język zdaje się wyzuty z mocy. Zbudowany według wytycznych narzuconych przez świat, który promuje epigonizm w każdej sferze. „Makijaż” Jerzego Jarniewicza zbiera i komasuje w sobie świat iluzji. Używa słowa (asekuracyjnie?), by zdystansować się do niego. Heretycznie głosi świętość pustej miłości, wydrążonej z istotności relacji z drugim człowiekiem, by obronić się przed poczuciem straty.

Świat pozbawiony znaczenia, zdewaluowany przez mechanizmy codzienności, na jakie godzimy się bez protestu, uderza, demistyfikując pozorny ład czytelniczej rzeczywistości. „Niema pojedynczość” (Człowiek? Jednostka? Podmiot?) otoczona przedmiotami: od pendriva do suszarek (wiersz „Katalog”) stara się funkcjonować według jakichś (czyich właściwie i skąd się biorących?) zasad. Kurczowo trzyma się ich, mimo świadomości pustki, jaka towarzyszy tej scenografii. Rekwizyt nie jest niezbędny, staje się przeszkodą w zrozumieniu, blokuje komunikację, bo zapycha sobą przestrzeń. To rodzaj protezy, jaką fundujemy sobie w rzeczywistości, by istnieć w obliczu Braku. Read More

15 Gru

Radovan Brenkus: Usiądźcie sobie, przedstawienie się kończy

Zgasły światła, ustał gwar. Rampa rzucała szarość na scenę, na której rozpościerała się ledwie dostrzegalna kurtyna. Mgliste przyciemnienie ukrywało sylwetki dwóch postaci, nie wskazywało, czy w ogóle ktoś tam jest. Ich statyczna, nieokreślona poza wprost wymuszała jakąś niepewność, tak samo dziwną, jak wrażenie, które wywołały pochodnie, gdy się same zapaliły bez udziału postaci, lub przybycia tam jeszcze kogoś innego. Dopiero płomienie pochodni ukazały naturalny ruch kobiety rozmawiającej z mężczyzną, a w tym ruchu rozpłynęło się specyficzne poczucie zaniepokojenia wypływające od niepamiętnych czasów, z czegoś nieznanego.
— Zabijesz królową Natrycję. Załatw to jak wypadek, aby nie padło żadne podejrzenie — nakazuje baronowa Kalmen słudze Tumarowi. Read More