25 Paź

Zachód w metryce, wschód w sercu

Z Włodzimierzem Odojewskim rozmawiał Tomasz Zbigniew Zapert

– Pańską twórczość zdominowała tematyka wschodniokresowa, tymczasem przyszedł pan na świat i spędził znaczną część życia na przeciwległym końcu Polski…
– Urodziłem się w 1930 roku w Poznaniu. Mieszkałem tam do grudnia 1939 roku, a następnie w latach 1949-59. Dla Wielkopolski mam wiele sentymentu, chętnie tam powracam, lecz moje dzieciństwo zdeterminowały doświadczenia podolskie. Przebywałem tam kilkanaście miesięcy w czasie II wojny światowej. Read More

25 Paź

Ostatni ułan Rzeczypospolitej. Z Jackiem Komudą rozmawiał Bartosz Marzec

– Czytając powieść Hubal odniosłem wrażenie, że mjr Henryk Dobrzański był postacią rodem z XVII stulecia. Można go sobie wyobrazić jako oficera jazdy biorącego udział w wyprawie na Moskwę czy pogromcę czambułów gdzieś na Dzikich Polach. Nie był to chyba żołnierz na czasy pokoju?
– Na podstawie zachowanych dokumentów z międzywojnia można stwierdzić, że mjr Dobrzański kompletnie się nie nadawał ani do służby garnizonowej, a już najmniej do służb kwatermistrzowskich. Read More

23 Sie

Świat jest w sprincie

Z Ryszardem Turczynem – tłumaczem i współautorem słowników o ewolucji języka, internecie i książkach rozmawia Katarzyna Wójcik.

KW: Znajomość użycia języka ludzie często wynoszą z książek. Jaka jest jego jakość? Czy można na nim polegać?
RT: Jeśli idzie o przekład literacki, bo o tym czuję się w prawie mówić, to każda książka jest produktem wspólnym – odpowiadają za nią autor i tłumacz. Bardzo ważny jest też redaktor, zwłaszcza dobry redaktor, bo niekiedy to on „robi” książkę. Dzisiaj wydawnictwa trochę o to nie dbają. A są jeszcze redaktorzy – a raczej głównie panie redaktorki – którzy pracowali w Czytelniku, w PIW-ie, Iskrach, w renomowanych wydawnictwach. Robią to od czterdziestu lat i oni jedyni tak naprawdę wiedzą od podstaw, jak taka redaktorska praca powinna wyglądać. Oczywiście nie do wszystkiego się nadają, bo pełna współczesność często jest już poza nimi. Sam miałem taką przygodę, w zamierzchłych już czasach, kiedy to redaktorzy byli jeszcze panami życia i śmierci jeśli idzie o ostateczną wersję tekstu. Read More

16 Cze

Rozczarowani rajem. Z Wojciechem Jagielskim rozmawiał Bartosz Marzec

Pana nowa książka – „Wszystkie wojny Lary” – daje nam unikalną możliwość spojrzenia na uczestników świętej wojny oczyma matki, kobiety żyjącej w dolinie na granicy Gruzji, wyznającej islam, ale wychowanej w kręgu europejskiej kultury i szanującej jej dorobek. Na ile ta wyjątkowa perspektywa zmieniła pańskie postrzeganie dżihadystów?
Nie miałem najmniejszej szansy, by osobiście poznać synów Lary: Szamila i Raszida. Po pierwsze dlatego, że gdy spotkałem Larę, obaj już polegli. Po wtóre, nawet gdyby żyli, musiałbym pojechać do Syrii, a to jest zwyczajnie niemożliwe. Dziennikarze z Zachodu tam nie trafiają, bo Państwo Islamskie traktuje ich jak wrogów. Tak więc tylko Lara mogła mi opowiedzieć o tych dwóch mężczyznach i o ich motywacjach. Read More

16 Cze

Studiowałem Cervantesa. Z Wojciechem Charchalisem, autorem nowego przekładu Don Kichota, rozmawia Piotr Dobrołęcki

Piotr Dobrołęcki: Jaka była twoja życiowa droga do przekładów, jakie było twoje przygotowanie i od czego zacząłeś?
Wojciech Charchalis: Zajmuję się tłumaczeniem literackim od ponad 25 lat. Rozpocząłem studia na filologii angielskiej w Poznaniu w 1989 roku i już pod koniec pierwszego roku albo na początku drugiego dostałem pierwsze zlecenia. Wtedy tłumaczyli wszyscy moi koledzy z roku. Takie czasy, rynek został zalany tanią literaturą amerykańską, której u nas wcześniej nie było, więc ktoś to musiał tłumaczyć, a tłumaczy było tyle, co kot napłakał. Lepiej dziś tych tekstów już nie oglądać, w każdym razie ja ich unikam, ale przynajmniej część z nas, ówczesnych młodych adeptów tłumaczenia, nauczyło się to robić. Później, w 1995 roku, przetłumaczyłem pierwszą książkę z hiszpańskiego. Była to Zima w Lizbonie Antonio Muñoza Moliny – pierwsza moja i pierwsza hiszpańska powieść tłumaczona i wydana po 1989 roku. Read More

16 Sty

Cień autora. Rozmowa z Leszkiem Kwiatkowskim, tłumaczem „Judasza” i innych powieści Amosa Oza

Czy Amos Oz dostanie Literacką Nagrodę Nobla? Tyle razy był już wymieniany wśród ewentualnych kandydatur…
Amos Oz twierdzi, że nie dostanie Nobla. Trudno zresztą określić, czym w istocie kieruje się Akademia Szwedzka. Wybory nie zawsze są oczywiste. Nie wynikają chyba z samej natury twórczości, nierzadko na werdykt rzutują względy polityczne. On sam powiedział, że nie będzie unieszczęśliwiony, gdy nie dostanie tej nagrody. Spotyka się z uznaniem rzesz czytelników, także różnych innych gremiów opiniujących, jest laureatem Nagrody Goethego, Księcia Asturii czy wysoko notowanej w Izraelu prestiżowej Nagrody Bialika. Zresztą jako pisarz, który nie dostałby Nagrody Nobla, też w dobrym towarzystwie się znajdzie.

Oczywiście, po tej stronie też jest wiele znakomitości. Masz z Amosem Ozem bezpośrednie relacje?
Gdy byłem w Izraelu, jeszcze przed jego przeprowadzką do Tel Awiwu, udało mi się odwiedzić go w owianym legendą domu na pustyni. Jak na kibucnika przystało… Read More

15 Lip

Ogrodnicy z krwią na rękach. Z Martinem Pollackiem rozmawia Bartosz Marzec

Krajobrazy, o których mówisz w najnowszej książce, są często idylliczne. To sielska łąka, malownicze skały, las porastający łagodne wzniesienie. A jednak wszystkie skrywają straszliwą tajemnicę – były świadkami egzekucji i stały się miejscem ukrycia ciał ofiar. Czy fakt, że po dziesięcioleciach takie krajobrazy wciąż istnieją, dowodzi, że mordercy zatriumfowali?
W pewnym sensie tak. Przecież sprawcom zależało na tym, by ich ofiary na zawsze pozostały anonimowe! Chodziło nie tylko o fizyczną eliminację ludzi, o ich zagładę, ale również o wymazanie ich ze zbiorowej pamięci. Miało być tak, jak gdyby nigdy nie istnieli. Wkrótce po zakończeniu II wojny światowej stało się tak w Słowenii. Szacuje się, że do dziś na odkrycie czeka tam ponad 600 masowych grobów, w których spoczywają zamordowani przez komunistycznych partyzantów Josefa Broz Tity. Ofiarami zbiorowych egzekucji byli członkowie nacjonalistycznej formacji zbrojnej Słoweńska Domobrana i żołnierze sprzymierzonego z Hitlerem Niepodległego Państwa Chorwackiego. Na jedno z takich miejsc natrafiono w lipcu 2008 roku w nieczynnej od dawna sztolni, która stanowi część znajdującej się w pobliżu Lašku kopalni Huda Jama, co znaczy tyle co Zła Kopalnia. W środku – za zaporami z cegieł i żelbetu – znajdowały się zwłoki 427 mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat. Ciała były zmumifikowane – z dobrze zachowanymi włosami i paznokciami. Łatwo dało się stwierdzić przyczynę śmierci – większość została zastrzelona, innych zatłuczono łopatami. Wiele wskazuje, że niektórych pogrzebano żywcem – przy ostatniej zaporze znaleziono szkielet mężczyzny z łomem. Read More