07 Lip

Beata Lewandowska-Kaftan: W Kamiennym Mieście

Fragment książki Zanzibar wyspa skarbów, która ukaże się we wrześniu 2017 roku nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki.

Pierwsze łodzie przypływają tuż przed świtem. Dzień ledwo szarzeje. Wschodzące słońce skrywa się jeszcze za zasłoną porannych chmur stojących murem na horyzoncie. Ocean, który za dnia mieni się wszystkimi odcieniami błękitu, teraz jest stalowy. Bladoszare jest niebo i nawet wiatr wydaje się srebrzysty.

Miasto dopiero leniwie się przeciąga. Ulice, za dnia rozedrgane pospiesznie wymienianymi pozdrowieniami i turkotem dwukółek, są ciche. Jeszcze bez zapachu świeżo zaparzonej kawy z kardamonem, który wymiesza się ze słodkawą wonią przejrzałych owoców. Bez smużki dymu kadzideł, która wsunie się niepostrzeżenie do sklepiku i wywoła na twarzy młodego sprzedawcy rozmarzony uśmiech na wspomnienie ostatniej nocy. Read More

07 Lip

Aleksandra Domańska: Kartki z kalendarza

„Reb Zebulun powiedział Naftalemu: Gdy minie dzień, nie ma go już. Co z niego zostaje? Tylko opowieść. Gdyby nie opowiadano historyjek i nie pisano książek, ludzie żyliby jak zwierzęta, tylko dniem bieżącym” (Izaac Bashevis Singer, Naftali Gawędziarz i jego koń Sus).

Eksplikacja z „Twórczości”
Na początku tego roku dostałam kuchenny kalendarz z kartkami do wyrywania, różniący się od tych, które wisiały u mnie w latach ubiegłych tym, że na odwrocie zamiast przepisów na ogórkową i mielone, czy porad typu jak odrdzewiać, znajdują się cytaty literackie. Odtąd nawykłam by dzień po dniu, zrywając wieczorami kartkę opisującą dzień miniony, konfrontować zamieszczoną tam sentencję z wydarzeniami, które tego dnia miały miejsce. Read More

07 Lip

Rafał Wojasiński: Mój mąż

Nie wiedziałam, że tu będę. Siedzę czasami przy oknie, a czasami przy stole i piję herbatę. Tak mogą minąć nawet dwie godziny. Nie trzeba mnie pytać, dlaczego trafiłam w takie miejsce. Tu nie jest źle. Jest dużo słońca. Wydaje mi się, że byłam w wielu miastach, ale nigdzie nie ma na rynku tyle słońca. A mnie trudno zadowolić. Zbyt wiele rzeczy na świecie wydaje mi się smutne, zbyt wiele.

Dzisiaj się cieszę, że wiele rzeczy mi się w życiu nie udało. Mam jasność, że to były głupoty. Dobrze mieć taką jasność. Read More

07 Lip

Piotr Milewski: Dziennik pewnego (spóźnionego) powrotu (2005)

21 marca
Dobrze jest czasem wrócić do miejsca, z którego się wyjechało. Wie o tym każdy, kto spędził poza domem nieco dłużej, niż myślał, że spędzi. Osiemnaście miesięcy. Tyle  właśnie mnie tu nie było. Niby to tylko półtora roku, ale ile się przez ten czas wydarzyło! Polska weszła do Unii Europejskiej, „wielki świat”, na który wcześniej zerkaliśmy zza płota, otworzył bramę i zaprosił nas do siebie. Przegapiłem ten moment. Teraz czuję mieszankę żalu i podniecenia. Ale wracam. Już jutro stanę na polskiej ziemi. Będę pisać dziennik. Dziennik (spóźnionego) powrotu. Read More

25 Paź

Wędrowniczek Marka Czuku

Grudzień 2014
Magia Mikołajów, Hanna Krall i zielona herbata W grudniu, podobnie jak w ciągu całego roku, sporo się działo. Pogoda dopisywała, a czas był twórczy, towarzyski oraz bardzo aktywny. I już go nie ma, pozostały tylko te zapiski.

5.12.14 Elbląg
Piętnaście lat Elbląskiej Sceny Literackiej oraz pięć lat Alternatywnego Elbląskiego Klubu Literackiego w Teatrze im. Aleksandra Sewruka. I poeci, bez których tego wszystkiego by nie było: niestrudzona Dominika Lewicka-Klucznik oraz charyzmatyczny Tomek Walczak. Ludzie, którym czegoś się chce, czegoś więcej, wbrew wszystkiemu. Read More

25 Paź

Tadeusz Lewandowski: Łagodna skóra Teneryfy

fragment powieści

21 września, 20.30, La Laguna, Teneryfa, „Pod uśmiechniętym grubasem”
Białe stoliki. Purpurowe obicia krzesełek. Zajęte ledwie dwa miejsca z dziesięciu. Ja zająłem trzecie, w rogu od ulicy.
W niewielkim ogródku przed maluteńkim lokalem usytuowanym na parterze dwupiętrowej kamieniczki z oknami o niebieskich framugach było prawie pusto. Cóż, zaczyna się właśnie pora, która w krajach południa sprzyja raczej obfitemu obiadowi niż konsumpcji deserów… Na Południu żyje się bardziej pod dyktando wschodów i zachodów
księżyca niż w przeźroczystym blasku słońca. Lodową słodycz i obroty namiętnych tang zlizuje się tutaj chętnie, ale znacznie bliżej północy. Read More

23 Sie

Dagmara Klein: Matka Boska czasów świętego spokoju. Opowieść nieomal prawdziwa

Matka Boska się nudzi. Wierci się w ramie obrazu. Ziewa. Ciężko wzdycha. Przewraca oczami. Za oknem płynie czas, schnie pościel na sznurach, czerwienieją jabłka, pulchnieją niemowlęta, gnije od wilgoci kapusta, cielą się krowy, przelatują nad głowami komety, wywleczone z wody tłuste ryby duszą się powietrzem. Za oknem zwozi się siano, pije, cieszy się, leje się po mordach, kradnie, kocha, nienawidzi.
Tu w najparadniejszej izbie nie dzieje się nic. Za ładnie tu, aby wpuszczać życie w butach prosto z obory. Żeby grzebało w kredensie, gdzie schowana głowa cukru i dawno już zwietrzałe przyprawy. Jeszcze by tego brakowało, żeby tu jakieś życie łaziło. Siadało na zeżartym przez mole, przykrytym płótnem szezlongu, starą książeczkę do nabożeństwa przeglądało, macało te kilka talerzy z porcelany, w obraz się gapiło. Read More