07 Lip

Mirosław Bańko: Pętla i blackout

Zadanie z informatyki (we wspomnieniach z czasów studenckich): „Filozof albo je, albo śpi, albo myśli. Zaprojektuj procesy życiowe filozofa tak, aby się wykluczały”. Zadanie nie było trudne, wystarczało kilka linijek kodu, których sens był taki, jak konstrukcji „albo…,  albo…” w zdaniu wyżej. Gwarantowały one, że komputer modelujący życie filozofa nie znajdzie się w stanie, w którym – mówiąc potocznie – nie wiedziałby, w co ręce włożyć. Read More

07 Lip

Stanisław Dłuski: Sebyły dialog w ciemności

Twórczość Władysława Sebyły po wojnie była prawie przemilczana, a przecież już za życia był cenionym poetą i wpływowym krytykiem, w listopadzie 1938 roku Polska Akademia Literatury przyznała mu Złoty Wawrzyn za „wybitną twórczość literacką”, Czesław Miłosz przyznawał sam, że był dla niego ważnym autorem, był źródłem inspiracji dla Baczyńskiego i poetów „Sztuki i Narodu” czy też poetów Nowej Fali. Na przykład w wierszu Stanisława Barańczaka N.N. próbuje sobie przypomnieć słowa modlitwy w kolejnych strofach pojawiają się apostroficzne formuły inicjalne, będące czytelną aluzją do Sebyłowego poematu cyklicznego „Ojcze nasz: Ojcze nasz, któryś jest niemy…”, „Ojcze nasz, który nic nie wiesz…”, „Ojcze nasz, którego nie ma…”. Łączą tych wszystkich poetów takie cechy, jak sięganie do języka paradoksów (typowe dla liryki metafizycznej), wyobraźnia wertykalna, nieufność do świata, ciemny obraz historii, głód sacrum. Read More

07 Lip

Przypadki kucharza kosmopolity. Z Robertem Makłowiczem rozmawia Bartosz Marzec

– Uważa się pan za monarchistę. Czy na te przekonania wpływ miała lektura książek jednego z pana ulubionych pisarzy – Josepha Rotha?
– Z twórczością Rotha, który faktycznie należy do najbardziej cenionych przeze mnie prozaików, zetknąłem się w czasie, gdy moje poglądy uległy skrystalizowaniu. Uważałem już wtedy – i cały czas to podtrzymuję – że nasza natura jest ułomna, co nieraz objawia się w wyniku demokratycznego głosowania. Dlatego właśnie potrzeba kogoś, kto stoi ponad powszechnym prawem wyborczym. Krótko mówiąc, monarchia to antidotum na ludzką głupotę. Read More

07 Lip

Piotr Wojciechowski: Patrol „japońców” i potrzeba chwili

Czytam, Moi Drodzy Państwo, tom esejów, artykułów i publicystyki socjologa kultury, taternika, narciarza i żeglarza, Andrzeja Tyszki i myślę sobie o rozdarciu, podziale i skłóceniu Polaków, o ukazywanych w mediach symptomach tego dramatu i o ukrytych korzeniach sięgających Bóg wie jak głębokich przeszłych zdarzeń. Bo nie tylko pany i chamy, biali i czerwoni. Bywało – przypadek rządził. Opcja zależeć mogła od tego, czy rzeka
Ob, albo Jenisej, zamarzła wcześniej czy później. Jedni zdążyli do Andersa, drudzy utknęli w lodach, poszli do Berlinga. Read More

07 Lip

Rafał Wojasiński: Mój mąż

Nie wiedziałam, że tu będę. Siedzę czasami przy oknie, a czasami przy stole i piję herbatę. Tak mogą minąć nawet dwie godziny. Nie trzeba mnie pytać, dlaczego trafiłam w takie miejsce. Tu nie jest źle. Jest dużo słońca. Wydaje mi się, że byłam w wielu miastach, ale nigdzie nie ma na rynku tyle słońca. A mnie trudno zadowolić. Zbyt wiele rzeczy na świecie wydaje mi się smutne, zbyt wiele.

Dzisiaj się cieszę, że wiele rzeczy mi się w życiu nie udało. Mam jasność, że to były głupoty. Dobrze mieć taką jasność. Read More

07 Lip

Karol Maliszewski: Holokaust i humor

Ze snów i przypomnień

Czytając tę książkę, trzeba wziąć w nawias niektóre z przekonań dotyczących ostatniej wojny. Mówię o sobie samym, wychowanym na opowiadaniach Tadeusza Borowskiego. Czytałem także pamiętniki z warszawskiego getta (np. Korczaka, Czerniakowa), pamiętam określone fragmenty z Kertésza, Leviego i Grynberga. Nigdy przy lekturze nie było mi do śmiechu. A książka, którą właśnie przeczytałem, dość często wyzwala co najmniej uśmieszek. Jakże to? Uśmieszek na ustach przy lekturze opowieści z getta? Właśnie tak. Książki tego typu nie czyta się tylko dla nich samych, lecz również dla większej narracji, już skodyfikowanej, uschematyzowanej opowieści o „czasach pogardy”. Read More