16 Cze

Mirosław Bańko: Kłopoty z ojcostwem

Czytam w pewnej książce naukowej: „Ojcami współczesnej poezji dla dzieci są Julian Tuwim i Jan Brzechwa”.  Czytam i myślę sobie: sukces ma wielu ojców (zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić), ale żeby poezja? Do czego to doszło, co za wstyd! I dlaczego się o tym pisze publicznie?
Chyba nie przypadkiem mowa tu o poezji współczesnej. Żyjemy w czasach zepsucia, kiedy nawet poeci (a może zwłaszcza oni?) sieją zgorszenie zamiast ziarna prawdy i rozbudzają złe emocje zamiast budzić szlachetny zapał. Ale to się niedługo skończy, trzeba powiedzieć dość rui i poróbstwu. Cała literatura polska – jak w dawnej, dobrej szkole uczono – miała tylko jednego ojca, a współczesna poezja dla dzieci miałaby dwóch?
Z kim właściwie obcowali Brzechwa i Tuwim, że nie sposób ustalić ojcostwa? Kim była matka, że nic o niej nie wiadomo? W czasach Bełzy i Jachowicza taki skandal byłby nie do pomyślenia.

(…)

Cały tekst do przeczytania w numerze 1/2016 Kwartalnika Literackiego WYSPA