23 Sie

Wspomnienie o Wandzie Krystynie Kalińskiej

Wanda Krystyna Kalińska, dla przyjaciół Krysia, zmarła 25 maja 2015 roku. Po roku ukazała się książka szczególna. Jej tytuł brzmi Życie i żegnanie. Wspomnienia o Krysi Kalińskiej, a jest najprawdziwszym, a przy tym najbardziej współczesnym trenem męża po stracie ukochanej żony. „Książka, którą tu przedkładam jest odpowiedzią niewielkiej grupy przyjaciół na prośbę, z jaką się do nich zwróciłem. Próbuję oprotestować znikomość życia. Jest też ujrzeniem owego życia z perspektywy żegnania” – napisał Witold Kaliński. Read More

22 Paź

Krzysztof Masłoń: Markowe pisanie, markowe życie

Dopiero po wielu latach doszedłem do przekonania, jak bardzo jednak byłem przez tamten czas zdewastowany. Zniewolenie wdarło się w umysł, zatruło wyobraźnię, niewidzialne cugle trzymały mnie na uwięzi i choć widziałem zło i czułem jego skutki, nie zdołałem tego, co pisałem, wypiętrzyć, unieść wysoko, jak marzyłem, i przez to uczynić doskonalszym, trwalszym, bardziej porażającym. Grzęzłem tak często, zapadałem się głęboko. To były koszty. Już do końca nie dam rady. Szkoda.

To są ostatnie słowa Marka Nowakowskiego opublikowane w samym końcu jego 79-letniego życia w Postscriptum, finalizującym Dziennik podróży w przeszłość.
A jednak dla uważnego czytelnika prozy Marka Nowakowskiego gorzkie słowa z Dziennika podróży w przeszłość nie powinny być zaskoczeniem. W opowiadaniu Jeden dzień w Europie z 1982 roku znalazło się, na przykład, takie wyznanie: „Ten ciągły boks. Ze sobą i z pisaniem. Lat przybywa. Po czterdziestce. Książek kilkanaście. Obca łapa nigdy moim pisaniem nie sterowała. A mimo to, ile spętania, niemożności. Krok coraz cięższy, niewola przyzwyczajeń, drobne, coraz częstsze ustępstwa. Gorączka uszła. Płaskie, rozdeptane te moje dni, noce”. Read More

15 Gru

Wspomnienie: Maria Marjańska-Czernik. Ameryka mojej Mamy

Kiedy czytam teraz maszynopis „Zapisków amerykańskich”, czuję intensywny, słodki zapach gumy do żucia. Tak pachniały wszystkie rzeczy w paczkach, które przychodziły od Mamy. Niezależnie od tego, czy był to pomarańczowy sweterek nazywany „angorą”, list czy fotografie. To dla mnie do dziś – choć minęło prawie pół wieku – zapach Ameryki.
Mama po raz pierwszy wyjechała do Stanów w 1960 roku. Na stypendium po trzecim roku anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Miałam wówczas trzynaście lat, a mój brat dziesięć. Widać z tego, że była „późną” studentką. Kiedy się pobierali tuż po wojnie, uzgodnili z mężem, że najpierw on zdobędzie wykształcenie, a potem, po odchowaniu dzieci, Ona. Rozpoczynając studia, miała już za sobą debiut poetycki i translatorski, znała dobrze angielski i niemiecki. Read More

15 Wrz

MACKIEWICZ. Maria Zadencka: Barbara i Józef Mackiewiczowie w Rapperswilu

Mówi się, że ”patos emigracji polega na braku poczucia trwałości i satysfakcji, jaki płynie z kontaktu z ziemią”, ponieważ ”powrót do domu jest niemożliwy”. Ktoś inny zwykle dodaje: ”tak, niemożliwy, ale stale oczekiwany”, ponieważ jednak poczucie trwałości i satysfakcji daje praca nad usunięciem powodów opuszczenia kraju. Historia Barbary i Józefa Mackiewiczów jest historią exulantów, na której każdy wypowiadający się o emigracji autor mógłby budować swoje rozważania i definicje. Właściwie był to może też podstawowy, chociaż nie sformułowany wprost, temat większości rozmów w trakcie sympozjum w szwajcarskim Rapperswilu poświęconego życiu i twórczości obojga pisarzy . Co decydowało o ich wyborach? Jakie były po-wody po-zostania na emigracji – znany był już od dawna konflikt między braćmi Stanisławem Catem Mackiewiczem a Józefem dotyczący tej kwestii. Read More

20 Gru

Wacław Holewiński: Bywają tacy, którzy wiedzą wszystko…

Lech Budrecki /1930-2004/.  Wspomnienie

Pisanie o Leszku w czasie przeszłym… Jakieś obrazy wydobywane z pamięci… To przecież tak niedawno, trzy i pół roku temu… Kościół jezuitów na Rakowieckiej, garstka żegnających go przyjaciół… Nie jedziemy na cmentarz. Kremacja, prochy zostaną złożone do grobu rodzinnego Basi, bodaj w Gliwicach.

Obrazek pierwszy. Szukam kogoś do redagowania w „naziemnym” już „Przedświcie Biblioteki Amerykańskiej”, serii, która ma Polakom pokazać to, co w literaturze amerykańskiej nowe, nieznane, warte odkrycia. Krzysztof Mętrak przyprowadza w Aleje starszego pana (takim mi się wówczas wydał) o pogodnej twarzy, delikatnym uśmiechu. Miałem wrażenie, że Leszek wstydzi się swojej wiedzy (a może wstydził się naszej niewiedzy?). Patrzę na Mętraka, na jego zachwyt każdym słowem Budresia. Gdzieś na osobności szepce mi do ucha: nie ma w Polsce nikogo lepszego, widzisz, widzisz… Jest najlepszy, nie mam co do tego cienia wątpliwości. Read More

15 Mar

Konstatny Pieńkosz: Pożegnanie Andrzeja Szmidta

Tuż po świętach Bożego Narodzenia, w szary i deszczowy dzień odprowadziliśmy na Cmentarz Powązkowski Andrzeja Szmidta, poetę. Aura dostroiła się do smutku pogrzebu. Śpiewany przez Ewę Demarczyk Taki pejzaż współbrzmiał z mrocznym południem, rozpościerającą się mgłą, siąpiącym deszczem.
Zmarł poeta bardzo dobry, rozpoznawalny po kilku usłyszanych wersach. Odszedł także bardzo dobry człowiek, życzliwy zatroskany o innych. A także pogodzony z losem z przypisanym mu miejscem, z tym, co o nim mówiono i pisano. Także pogodzony z cierpieniem. Read More