20 Lip

Janusz Drzewucki Poezja, filozofia i erudycja

1.
Nie ukrywam: jestem pod wrażeniem studium krytycznoliterackiego Krzysztofa Derdowskiego o poezji Stanisława Czerniaka Mistyka, zwierzęta i koany. I to z kilku powodów. Po pierwsze – z uwagi na bohatera tej książki. Urodzony w 1948 roku Stanisław Czerniak nie jest pierwszoplanową postacią współczesnej literatury polskiej tak jak jego rówieśnicy, np. Stanisław Barańczak, Adam Zagajewski czy Stanisław Stabro – przedstawiciele pokolenia ’68, zwanego także generacją Nowej Fali – bądź Józef Baran lub Adam Ziemianin – członkowie polemicznej w stosunku do Nowej Fali (pod względem programowym i artystycznym) grupy poetyckiej Tylicz. Czerniak jest outsiderem, czy jak kto woli tzw. poetą osobnym, podobnie jak Bohdan Zadura i Bogusław Kierc, należący wszak do tego samego pokolenia. Tyle tylko, że Czerniak nigdy dotąd nie cieszył się ani takim rozgłosem, ani takim uznaniem jak Zadura i Kierc. Read More

20 Lip

Janusz Drzewucki: Utwór na cztery ręce

W ostatnich latach Tadeusz Różewicz niemal nie kończył swoich wierszy. Zatrzymywał je w rękopisie, w stanie „fragmentu” – zgodnie ze swoją poetyką wypowiedzianą w tytule zbioru z roku 1996 Zawsze fragment. Te, które uznał jednak za skończone, drukował w czasopismach, do jakich miał zaufanie, w „Odrze”, „Toposie” i „Twórczości”.
Bywało, że podczas spotkań wyjmował nagle z szuflady nowy wiersz, dawał mi go do przeczytania, po czym niemal natychmiast chował rękopis w tej samej szufladzie. Wiele z tych utworów nie ukazało się drukiem do dzisiaj, między innymi przejmujący wiersz powstały natychmiast po śmierci ks. Jana Twardowskiego, poety. Pan Tadeusz pokazał  mi go w swoim pokoju w domu pracy twórczej w Konstancinie, dokąd od lat zjeżdżał z Wrocławia mniej więcej dwa razy do roku, wiosną i jesienią. Gdy go potem przepytywałem, kiedy wreszcie da ten wiersz do publikacji, kiedy go ogłosi, nieodmiennie odpowiadał, że jeszcze nie teraz, bo wiersz ciągle nie tyle nieskończony, co niegotowy do druku. Read More

30 Mar

Krzysztof Lisowski: Przepaść ogromu (o nowych wierszach Mieczysława Machnickiego)

Od dawna recenzowanie wybitnych tomów liryki uważam za działanie bezsensowne, najwyżej podzielić się można z czytelnikiem własnymi przygodami przy lekturze takich zbiorów, pokazać własne dociekania prowadzące ścieżkami tych utworów, „przepaściami” tych myśli. Trudno oceniać, „krytykować” to, co warto podziwiać.
Machnicki, dość umownie, nazywany jest jednym z nielicznych polskich nadrealistów, ale jakąż niespodziankę czyni dla nas i dla siebie nowymi poetyckimi książkami. Toż to zespolenie nadrealizmu z neoklasycyzmem, wizji z metafizyką, paradoksu z odwiecznymi prawdami, z którymi od zawsze mocuje się człowiek twórczy, wrażliwy.
Tom Lawa się nasładza skorupa ciemnieje można jedynie zrozumieć intuicyjnie – że ma się do czynienia z rzeczą wielką i niezwykłą, bowiem Machnicki zadziwiająco konsekwentnie wyraża tu „znane przez nieznane”. Read More