23 Sie

Karol Maliszewski: Druga strona

Mam drugą stronę zeszytu. Parę kartek. Tam można odetchnąć, przecież nikt nie zajrzy. I trzeba maczkiem rzucać tak, żeby trafić. Nie w sedno, bo coś takiego nie istnieje. Cały czas krąży się wokół niego. To jest idea, która napędza czy uzasadnia dreptanie myśli, natomiast sedno samo w sobie nie występuje. Jest w czymś po trochę. Rozsypane sedno. I tak jest dobrze. W przejściu minąłem Zbigniewa Macheja. Obejrzał się, skinął głową. Read More

16 Cze

Piotr Wojciechowski: Flaga na bloku

Piszę felieton do Kwartalnika Literackiego Wyspa w Dniu Flagi i w Dniu Polonii, także w dniu pracy. W przeddzień Święta Pracy na moim bloku, przy drzwiach wejściowych wywieszono flagę. Dziś ja zawiesiłem swoją, równie białą i równie czerwoną jak tamta, na balkonie trzynastego piętra. Ona nie jest przeciw tamtej fladze z parteru. Stanowi raczej uzupełnienie. W dniu Polonii posłałem moim polonijnym przyjaciołom pozdrowienia i wierszyk napisany jeszcze w kwietniu.  Moi polonijni przyjaciele od Alaski  po Wandeę są co do oceny sytuacji krajowej podzieleni, podobnie jak moi przyjaciele w kraju. Read More

16 Cze

Mirosław Bańko: Kłopoty z ojcostwem

Czytam w pewnej książce naukowej: „Ojcami współczesnej poezji dla dzieci są Julian Tuwim i Jan Brzechwa”.  Czytam i myślę sobie: sukces ma wielu ojców (zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić), ale żeby poezja? Do czego to doszło, co za wstyd! I dlaczego się o tym pisze publicznie? Read More

16 Sty

Tym razem o Nowaczewskim. Felieton Karola Maliszewskiego

Artur Nowaczewski, poeta z plecakiem; niewiele trzeba, by nagle wyruszył w drogę i znalazł się na przykład w czeskich Jesionikach czy w bułgarskich Rodopach. W Bułgarii czuje się dobrze, zna język. Nauczył się go w Korei Północnej, gdzie przebywał w dzieciństwie z rodziną. Ojca skierowano tam na placówkę handlową. Artur wychowywał się w wielonarodowej gromadzie. Zaprzyjaźnił się z pewnym Bułgarem. O tym oraz innych przygodach można przeczytać we właśnie wydanej książce Dwa lata w Phenianie.
Ale wróćmy do wierszy. Nie tylko je od lat pisze, także analizuje jako adiunkt w Katedrze Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej Uniwersytetu Gdańskiego. Wydał tomiki wierszy Commodore 64 (2005) i Elegia dla Iana Curtisa (2010), książki historycznoliterackie Trzy miasta trzy pokolenia (2006), Szlifibruki i flânerzy (2011) oraz Konfesja i tradycja: szkice o poezji polskiej po 1989 roku (2013). Jego wiersze były tłumaczone na języki angielski, czeski, niemiecki i turecki. Read More

15 Lip

Mirosław Bańko: Lewa, prawa

Zwrot „Nie wie lewica, co czyni prawica” służy dziś zwykle do spuentowania sytuacji, w której ta sama instytucja wydaje sprzeczne decyzje lub niezgodne opinie. Pochodzi jednak z Ewangelii św. Mateusza, który obrazowo pokazał, jak trzeba dawać jałmużnę ubogim: nie na pokaz, jak czynią niektórzy, tylko skromnie i po cichu, tak żeby lewa ręka nie wiedziała, co czyni prawa.
Porządek „lewica – prawica” w sytuacji opisanej w Biblii jest zrozumiały: ludzie są przeważnie praworęczni, więc często prawica coś robi, a lewica tylko statystuje i albo wie, albo nawet nie wie, co się dzieje. Biblijny rodowód przytoczonego zwrotu jest jednak dziś mało znany, dlatego równie dobrze można go spotkać w porządku odwróconym: „Nie wie prawica, co czyni lewica”. Read More

20 Gru

Piotr Wojciechowski: Niebo pełne demonów

Jan zakochał się od pierwszego wejrzenia. Prawdę mówiąc, był wtedy jeszcze Jasiem, w najlepszym wypadku Jankiem. Jako kilkunastoletni bosy analfabeta zdobył pracę przy rozbiórce cerkwi na placu Saskim. Wstawał przed piątą rano, aby dojść pieszo do Falenicy, wsiąść tam w pociąg i rano być w Warszawie. Wracał późno, matka stawiała przed nim zupę czy kartofle, szedł spać, aby następnego ranka z pajdą chleba zawiniętą w szmatkę drałować na kolej. Któregoś wieczoru wracając, nie wszedł do obejścia przez furtkę. Przelazł płot i wspiął się po drabce na stryszek nad oborą. Schował tam swoją miłość, a dopiero potem wsunął się do kuchni.
Miłość to było to, co ukradł w rozbieranej cerkwi. Zakochał się w pięknej twarzy, w zamyślonych oczach, w królewskiej purpurze sukni. Zakochał się w ikonie Matki Bożej. Read More

20 Gru

Mirosław Bańko: Bohater naszych czasów

„Od przybytku głowa nie boli” – mówi przysłowie. Klientów hipermarketów może jednak rozboleć, bo skoro na przykład chipsy występują w czterdziestu gatunkach, to które wybrać?
Jest niedziela, Dzień Pański. Stoimy w hipermarkecie w Alei Chipsów (przed jej rozmiarem musi ustąpić nawet ortografia) i myślimy, którą by tu paczkę włożyć do wózka. Myślimy i myślimy, a góry chipsów piętrzą się nad nami jak Himalaje. Czas płynie, pot leje się nam po plecach, w końcu – jak Miś o Bardzo Małym Rozumku („Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba?”) – wrzucamy wszystkie czterdzieści torebek do wózka i jedziemy triumfalnie do kasy. Teraz jeszcze szybka decyzja, którą spośród czterdziestu kart kredytowych wyjąć, i już po wszystkim, możemy wracać do domu. Mamy spokój aż do następnych zakupów. Read More